Willa Panorama Willa Panorama
Rezerwacja
Willa Panorama

Pewnego razu...

Po długiej podróży
docieram na miejsce.

Ostatni odcinek drogi wspina się małą,
szczawnicką uliczką dość stromo w górę.
Co to oznacza, odczuwam dopiero,
gdy wysiadam z auta.

Przygoda

Pierwsze wrażenie
robi się tylko raz.

Nagła cisza. Cudowna - Jak to? - myślę. - W środku
turystycznej miejscowości?

Rozglądam się i zaczynam rozumieć, że tak naprawdę
nie jestem w Szczawnicy. Jestem ponad nią!

A więc o to chodzi z nazwą PANORAMA...

Zawsze myślałam, że „czuj się jak u siebie w domu”, to zwykły grzecznościowy zwrot.
Tu poczułam się tak po trzech minutach.

Sztuka gościnności wcale nie jest łatwa.
Po prostu trzeba mieć talent.

Sposób, w jaki Gospodarze Willi Panorama witają swoich
Gości, jest arcydziełem. Wymieszane w idealnych
proporcjach opiekuńczość i ufna bezpośredniość,
ciekawość i szczera radość poznawania ludzi,
otwartość na relacje i szacunek dla cudzej prywatności…

Mówiąc o wdzięku: „albo się to ma, albo się tego nie ma”.
Agnieszka i Maciej to mają. Parę minut powitalnej
pogawędki wystarczy, by to poczuć.

Klimat tutaj to nie tylko góry.
Klimat tego miejsca tworzą ludzie.

Zacznijmy od recepcji.
Cóż, recepcją jest tylko z nazwy, bo właściwie
stanowi coś pomiędzy kawowym salonikiem,
przytulną czytelnią, a małą galerią sztuki.

Miłośnicy butikowego designu, do których i ja należę,
od razu poczują się tu dopieszczeni. Wnętrze ma
osobowość Gospodarzy, tętni życiem i otula gościnnością.

A propos dopieszczania: smakosze win,
również  ciekawych okazów z lokalnych winnic,
też będą zachwyceni.

Pasja

Wnętrza
z artystyczną duszą.

Pora na trudną decyzję.
Warecki czy Samul? Tonar czy Grochulska?
W czyim „towarzystwie” spędzić najbliższy czas?

Apartamenty i studia w Willi noszą nazwiska artystów
i są mini galeriami ich prac. Wybór jest doprawdy
niełatwy. Może Warecki? A może Tonar?
Uwielbiam kobiece portrety.

Wybieram Wareckiego, za to autobiografię Tonar czytam
do poduszki i odkrywam szczawnickie korzenie artystki.

Ze smakiem.
Z widokiem.
Z przyjemnością.

Sztuka dla przestrzeni czy przestrzeń dla sztuki? - myślę.
I, prawdę mówiąc, nie wiem. Pełna harmonia między
aranżacjami i dziełami sztuki jest zasługą wyczucia stylu
Gospodyni.

Podobnie śniadanie w stylu DIY, czyli kompozycja
regionalnych i home made pyszności.
Chrupiący chleb - marzenie mieszczucha, świeże
warzywa, lokalne sery... Chcę tak co dzień!

Czas płynie sobie powoli. Wtapiam się w fotel na tarasie, 
zachwycam ciszą i panoramą górskich szczytów.
Herbata z miodem z ogrodu obok... Oddycham. Slow life.

Rzuć wszystko
i idź w góry.

Po śniadaniu i chwili błogiego nic nie robienia,
czas na spacer. Nie jestem zdobywczynią szczytów,
ale włóczyć się bez celu na łonie natury mogę bez końca.

Wybieram cel: Wąwóz Homole . I nie żałuję. Próby opisania piękna pienińskiej (bądź jakiejkolwiek innej) przyrody uważam za zbędne. Kto czytał Orzeszkową, ten wie, o co chodzi.

Trzeba iść, zobaczyć, poczuć i uszczęśliwić się samemu…

Życie jest piękne.
Dobrze jest umieć cieszyć się tym,
co nas spotyka.

Co było potem? Wieczór w Wellness ? O tak! Przyglądanie się obrazom? Z rozkoszą! Rozmowy do rana przy dobrym winie? No jasne!

Są takie miejsca, gdzie czas płynie inaczej, a przestrzeń spełnia wszystkie zachcianki. Może to magia, może mikroklimat, a może czyjaś intuicja, empatia i starannie wykonana praca.

Warto bywać w takich miejscach i warto je doceniać.
Po prostu warto marzyć.

Masz pytania? Porozmawiajmy!

Klauzula RODO